niedziela, 20 listopada 2011

wiara nadzieja miłość




Bieszczady...


*****

Mam dzisiaj wielkie plany na uczenie się,
ale mam lenia strasznego.
Ta pogoda tak jakoś tak na mnie działa...

Dzisiaj w kościele podczas kazania latał motyl,
już kiedyś też się tak zdarzyło .
Może nie ma co się nad tym zastanawiać, ale dla mnie takie elementy coś oznaczają.
Mówiłeś mi, że nie sądzisz, że prowadzę taką wewnętrzną rozmowę,
ale robię to prawie codziennie. Zadaję pytania, sama dochodzę do jakiś wniosków...
wierzę, że te moje rozmyślania nie idą w pustą przestrzeń.
Mimo, że dochodzę do wniosków, to rzadko się im podporządkowuję i nie godzę się z niektórymi sprawami.
Wolę iść pod prąd, taki mój mankament. Może byłoby mi łatwiej się poddać, popłynąć z nurtem rzeki?
Tylko czy miałabym wtedy satysfakcję z życia?



znalazłam coś, co pomoże zrozumieć.



''Jeśli ludzie są ze sobą blisko i psychicznie, i fizycznie, to lubią to i wzajemnie sobie sprzyjają. Intymność jest możliwa wtedy, gdy czujemy się swobodnie i zachowujemy naturalnie - nie musimy nieustannie odgrywać jakiegoś teatru. Możemy posiedzieć sobie w kapciach i ulubionej piżamie w łosie i nie chować się po kątach, kiedy nam burczy w brzuchu. To też jest intymne.

Rutyna rodzi się z zaniku intymności, wzajemnej akceptacji i zainteresowania.''

— dr Długołęcka




piosenka na dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz