poniedziałek, 28 listopada 2011

wiatr




przedłużyłam sobie weekend o jeden dzień.
potrzebowałam takiego dnia tylko dla siebie.
nie było prądu do godziny 15, ale jakoś wcale mi to nie przeszkadzało.
było cicho, bez zbędnego szumu telewizora, jakiś porąbanych serialowych tekstów,

chyba zaczęłam tworzyć swój Świat, który jest kontrastem dla tego co się rzeczywiście dzieje. jestem szczęśliwa, serio.
czytałam dzisiaj 40 stron wspaniałej książki ''Frankenstein''
ciekawa historia z tą książką.
przeczytałam cytat z tego utworu, zaintrygował i postanowiłam zapytać o niego w szkolnej bibliotece. pani bibliotekarka jakoś się dziwnie spojrzała, ale zaczęłyśmy szukać i znalazł się jeden zakurzony egzemplarz. książka była wypożyczona RAZ w 1987 roku. to straszne! cudownie się to czyta, autorka wchodzi w najdrobniejsze szczegóły charakteru bohaterów, cudownie opisuje ich zachowania i myśli.
powinnam się uczyć, ale mam wielką ochotę na kontynuowanie książki.


bla bla bla.
co by tu jeszcze...
jutro dłuuuugi dzień.
mam nadzieję, że również będzie mi towarzyszył
uśmiech taki jak dziś (:




3 komentarze:

  1. Czytając twojego bloga wpadam trochę w melancholijny stan a mimo wszystko i tak mam ochotę dalej czytać. Ma coś w sobie. Przyciągającego. Sama nie wiem co... Może to, że czasami notki oddają mój stan ducha.
    Czekam z niecierpliwością na nowości ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. wow... bardzo się cieszę, że moje słowa nie idą w pustą przestrzeń i odnajdujesz w nich siebie.
    wielkie dzięki za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rozumiem co czujesz. czasami mam wrażenie ze mój blog wybywa w przestrzeń ot tak po prostu bez grama uwagi :D
    Nie sądzę też aby było tak z twoim. To co piszesz mam sens :)
    jeśli byłabyś zainteresowana zapraszam tez na moje bloga
    natt-fashionobsession.blogspot.com
    Nie ma za co i polecam się na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń