Cześć, U mnie niezmiennie dobrze. Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok. To tylko symbolika, ale każdy po cichu wierzy, że będzie lepszy. (No i podobno ostatni!) :P
Znalazłam parę zdjęć na dysku. Zdaje mi się, że nigdy ich nie udostępniałam.
Cześć,
Święta, święta i po świętach.
Bardzo dobrze spędziłam ten czas. Niczego nie udając, jedząc, śpiąc, oglądając film za filmem. Potrzebujecie jakiejś magii? Bo dla mnie to jest magiczne, że mogłam robić co chcę, mogłam odpocząć i przemyśleć wszystko. Absolutnie wszystko!
Mój kolejny przełom w życiu.
Skasowałam facebooka. Nie chcę tego traktować jako wyczyn i nie karzę nikomu wręczać mi medalu za odwagę, ale wreszcie usunęłam ten syf, który mnie pogrążał w próżności i nicości. Wystarczy, że uzewnętrzniam się na tymże blogu. Nie chcę nikomu niczego udowadniać, chcę być sobą. Zwariowałam? Może. Chciałabym, żeby każdy zastanowił się nad sobą i zapytał do czego dąży. Czy podoba mu się fejsbukowe życie?
Mi się nie podobało. Chcę inaczej wykorzystać ten czas, który bym zmarnowała na patrzenie na zdjęcia obcych ludzi, czytanie ich postów, dodanych na tablicę teledysków. Obcych, bo ich nie znam. Pewnie mi się wydawało, że ich znam. Przecież wiem jakiej muzyki słucha i jakich filmów i jakie zdjęcia na kwejku mu się podobają. Gówno prawda, nic nie wiemy o tych ludziach, są obcy. Czy nie lepiej wyjść na spacer, porozmawiać w 4 oczy? Nasza generacja jest taka ograniczona, duszę się. Czy ja popadam w obłęd? To nie są moje czasy, urodziłam się w złym wieku. Ten przełom w ewolucji mnie przerasta. Nigdy nie czułam takiego bólu, że nie wiem gdzie moje miejsce. A co jest najgorsze? Że ja nic nie mogę z tym zrobić.
Czy istnieje takie coś jak wycofanie się z internetu? Boże, właśnie się nie da! To uzależnienie. Bezlitosne, wirtualne życie.
Wczoraj było cudownie. Nie spodziewałam się, bo te szkolne Wigilie zawsze były takie drętwe, teksty oklepane, uśmiechy sztuczne. Wczoraj było inaczej. Dostałam wspaniałe prezenty i szczere życzenia. (no i się objadłam) W dalszym ciągu nie mam konkretnych planów na Sylwestra. W sumie sama nie wiem czy chcę się bawić w dużym towarzystwie, czy w skromniejszym czy w ogóle zostać w domu, pooglądać telewizję i iść spać po 12.
No i przygotowania Świąteczne idą pełną parą. Wczoraj lepiłam pierogi i uszka. Dzisiaj też pitraszę z mamą różne smakowite dania. Niech już będzie jutro! :) Rano pojechałyśmy z mamą i Majką po choinkę. Chodziłyśmy po lesie i wybrzydzałyśmy jak przy wybieraniu butów :D W każdym razie, wybrałyśmy po pół godzinie tą idealną. Dobrze się czuję w te Święta, wygłupiamy się z mamą i słuchamy świątecznych przebojów. Troszkę mam ochotę udusić moją kochaną siostrzyczkę, bo oczywiście pcha się do roboty, ale po 5 minutach jej się nudzi i trzeba szukać nowego zajęcia. Kochany, mały potworek!! :D
No to koniec przerwy na wpis. Lecę dalej pichcić, a później upragniony wypoczynek z kawą i herbatą.
przyjaciele odchodzą, pojawiają się nowi... ludzie umierają, rodzą się nowe istoty... czy w tym życiu wszystko musi być w ciągłym recyklingu? potrzebuję funkcji stałej, a nie jakiejś sinusoidy, która wpędza mnie w ciągłe lęki i załamania.
cieszę się na prawdę, że posiadam tę garstkę ludzi, którzy są zawsze. gdybym miała teraz odejść... byłoby mi ciężko patrzeć na ich łzy. wiem dla kogo mam żyć! wiem, kogo moje życie interesuje! codziennie odkrywam na nowo rzeczy, które są tak oczywiste.
wystarczy mocno chcieć i wierzyć poczuć w sercu i dać z siebie wszystko, a na prawdę można dużo zmienić. chodzi tu o wiarę w Boga. tak, uwierzyłam w jego moc.
zrobiłam sobie wolne od blogowania przez parę dni. troszkę zachorowałam, ale tylko troszkę :) odwiedziłam kochaną Babcię. jestem wyspana i najedzona za wszystkie czasy. teraz mogę zmierzyć się z tymi 5 dniami harówy :P
aktualnie biorę się za naukę, a potem może herbatka i film? hmmm...
dzisiaj nie mam weny na pisanie, więc tylko udostępniam jedną z lepszych piosenek jakie ostatnio znalazłam. wkurzona jestem, bo w tym tygodniu ściągnęłam 10 płyt i wszystkie już mi się znudziły. całe szczęście są klasyczne kawałki, które nigdy się nie znudzą. ;)
Friends will be friends, When you're in need of love they give you care and attention, Friends will be friends, When you're through with life and all hope is lost, Hold out your hand cos friends will be friends right till the end
- Queen
***
Dobry wieczór, obudził mnie dzisiaj dźwięk mojego budzika. zapaliłam lampkę, ponieważ była to dopiero 5:30. walczyłam z opadającymi powiekami i jednocześnie z myślą, że jeżeli zaraz nie ruszę się z łóżka to nie zdążę na autobus. prysznic, reszta przygotowań i szybkie śniadanko. następnie cudowny 2 kilometrowy spacer na autobus. tak, chyba lepiej to nazywać spacerem, bo ma to słowo ma coś pozytywnego w sobie. 30 minut przejażdżki autobusem, tym razem w Przodkowie nie wsiadła ani Sandra, ani Olka ani Martyna, więc samotnie przeszłam z dworca w Kartuzach do szkoły, gdzie czekało mnie 8 lekcji. nie był to najbardziej udany dzień, bo moi przyjaciele są smutni. a ja nie mogę pomóc, bezsilna jestem. może pomogę tym, że będę. wiecie, że zawsze możecie na mnie liczyć? musiałam dzisiaj opuścić zajęcia fce. szkoda mi, ale znowu nie miałam powrotu do domu. lubię tu mieszkać, ale bez samochodu dojazd jest na prawdę uciążliwy. więc jak wróciłam do domku upiekłam z mamą i Mają ciasteczka. później przemierzyłam korytarz, by dostać się do pokoju. przywitałam rybkę Cześka. spojrzałam na biurko... a tam koperta, żółta. zaadresowane do Aleksandry J. ''to chyba ja'' - pomyślałam ^^ nadawcą - Izabela L. aż mi się ręce trzęsły i szczerzyłam zęby... otworzyłam, a tam 2 zdjęcia. jedno umieściłam powyżej. nie było napisane ani jedno słowo, chyba słowa nawet nie były potrzebne. Izabelo, sprawiłaś mi ogromną radość. w sercu zrobiło mi się tak ciepło, w oczach zakręciła się łezka. coś tak prostego, coś tak zwykłego ma w sobie tak potężną moc. te zdjęcia przypominają mi o dniu, w którym zawalił mi się poniekąd Świat. byłaś wtedy przy mnie, pomogłaś. dziękuję.
uświadamiam sobie, że moje życie jest na prawdę wspaniałe. spotykam tylu niezwykłych ludzi. przepraszam, że czasem biadolę, narzekam na życie. nie chcę taka być, chcę doceniać to co mnie spotyka na co dzień. kocham życie.
przedłużyłam sobie weekend o jeden dzień. potrzebowałam takiego dnia tylko dla siebie. nie było prądu do godziny 15, ale jakoś wcale mi to nie przeszkadzało. było cicho, bez zbędnego szumu telewizora, jakiś porąbanych serialowych tekstów,
chyba zaczęłam tworzyć swój Świat, który jest kontrastem dla tego co się rzeczywiście dzieje. jestem szczęśliwa, serio. czytałam dzisiaj 40 stron wspaniałej książki ''Frankenstein'' ciekawa historia z tą książką. przeczytałam cytat z tego utworu, zaintrygował i postanowiłam zapytać o niego w szkolnej bibliotece. pani bibliotekarka jakoś się dziwnie spojrzała, ale zaczęłyśmy szukać i znalazł się jeden zakurzony egzemplarz. książka była wypożyczona RAZ w 1987 roku. to straszne! cudownie się to czyta, autorka wchodzi w najdrobniejsze szczegóły charakteru bohaterów, cudownie opisuje ich zachowania i myśli. powinnam się uczyć, ale mam wielką ochotę na kontynuowanie książki.
bla bla bla. co by tu jeszcze... jutro dłuuuugi dzień. mam nadzieję, że również będzie mi towarzyszył uśmiech taki jak dziś (:
właśnie obejrzałam film ''Nie opuszczaj mnie''. uh... niesamowita, wzruszająca historia o ludziach, którzy... WIĘCEJ NIE POWIEM!! :D to trzeba zobaczyć!!
wspominam bardzo miło wczorajszy dzień. intencje różnią się często od tego, co się dzieje w naszych umysłach. czasem rozum musi wygrać, a uczucia odejść w jego cień. chcę się nauczyć czerpać radość z innych źródeł, umieć spędzać czas sama ze swoimi myślami. czuję, że zaczynam coś nowego. przełom w życiu?
P.S. kocham moich przyjaciół. dzięki Wam nadal wiem kim jestem i po co oddycham.
„I cóż z tego, że człowiek może pochwalić się tym, iż posiada subtelne uczucia znacznie wyższego rzędu niż te, które obserwujemy u zwierząt, skoro to tylko bardziej komplikuje i utrudnia mu życie? Gdyby nasze podniety ograniczały się tylko do głodu, pragnienia, pożądania, moglibyśmy być niemal zupełnie wolni. Ale tak przez byle wiatr, co zawieje, czy byle słówko lub scenę, którą nam ono przywodzi, coś się w nas żywo porusza.” - Mary Shelley ''Frankenstein''
tak! dokładnie! chociaż dziś mam tak dużo do powiedzenia, że nie mogę złożyć jednej spójnej wypowiedzi trochę mi się wydaje, że jest dobrze. chociaż patrząc na dzisiejsze zdarzenie boję się świata! dokąd on zmierza? nie zamykajmy oczu na zło, otwierajmy serca na dobro.
Nadchodzi tak dzień, w którym wszystko jest niegroźnie złe. Bycie ofiarą frustracji nauczyciela, wylanie kakaa na ubranie, niefortunny upadek do basenu, rozczarowanie przyjaciółką... Te niektóre rzeczy są błache, lecz gdy zbierają się, kumulują się tworzą wyrzut do całego Świata, rozpacz... Niemy krzyk! Okropna jest chwila, kiedy chcesz coś do kogoś powiedzieć, a ktoś przerywa, odwraca się plecami... za wiele razy dzisiaj tego doświadczyłam. Jestem rozczarowana. Rozczarowanie to nie smutek, to brak obojętności wobec spraw dla mnie ważnych. Nie chcę nikogo pouczać, pragnę tylko zwrócenia uwagi na wartość słów. Jeśli chcesz, żeby ktoś ciebie słuchał, słuchaj innych. To jest czasem takie potrzebne drugiej osobie, wysłuchanie przez minutkę. Też dzisiaj kogoś zawiodłam, tak bardzo zapatrzyłam się w swoją ''rozpacz''... żałosne.
a tak poza tym... to dobrze mi w tej ciszy, samotnie.
Mam dzisiaj wielkie plany na uczenie się, ale mam lenia strasznego. Ta pogoda tak jakoś tak na mnie działa...
Dzisiaj w kościele podczas kazania latał motyl, już kiedyś też się tak zdarzyło . Może nie ma co się nad tym zastanawiać, ale dla mnie takie elementy coś oznaczają. Mówiłeś mi, że nie sądzisz, że prowadzę taką wewnętrzną rozmowę, ale robię to prawie codziennie. Zadaję pytania, sama dochodzę do jakiś wniosków... wierzę, że te moje rozmyślania nie idą w pustą przestrzeń. Mimo, że dochodzę do wniosków, to rzadko się im podporządkowuję i nie godzę się z niektórymi sprawami. Wolę iść pod prąd, taki mój mankament. Może byłoby mi łatwiej się poddać, popłynąć z nurtem rzeki? Tylko czy miałabym wtedy satysfakcję z życia?
znalazłam coś, co pomoże zrozumieć.
''Jeśli ludzie są ze sobą blisko i psychicznie, i fizycznie, to lubią to i wzajemnie sobie sprzyjają. Intymność jest możliwa wtedy, gdy czujemy się swobodnie i zachowujemy naturalnie - nie musimy nieustannie odgrywać jakiegoś teatru. Możemy posiedzieć sobie w kapciach i ulubionej piżamie w łosie i nie chować się po kątach, kiedy nam burczy w brzuchu. To też jest intymne.
Rutyna rodzi się z zaniku intymności, wzajemnej akceptacji i zainteresowania.''
************ nie wiem o czym mam dzisiaj mówić, język mi się plącze i potykam się o swoje nogi.
sobota, kierunek Toruń. napisałabym coś bardziej konkretnego, ale czuję na karku zimny oddech matematyki, biologii, historii, angielskiego i innych koszmarów.
przeznaczenie, przypadek. nie mogę dojść do tego, w co bardziej wierzę. rzeczy, które kiedyś były oczywiste dziś nie mają nic wspólnego z moim doświadczeniem. chcę się wyzbyć tej osoby, która we mnie siedzi... jest taka oschła, powierzchowna. nie ma w niej miłości. każdy akt odbiera jako atak. mała rana, najbardziej boli. tylko nie myśl, że jeśli zadasz mi większy ból, uleczysz poprzedni. to się we mnie kumuluje, chcę krzyczeć, chcę biec, walić pięścią w poduszkę. i nagle ulga, głębokie wdechy. chcę zachłysnąć się świeżym uczuciem, które rozgrzeje moje zziębnięte serce. ono potrafi kochać, potrafi wybaczać.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>
He said to lose my life or lose my love, That's the nightmare I've been running from.
sobota, 5 listopada 2011
23:40, zaraz będzie jutro. Zmęczona jestem i wszystko mnie boli. Nie chcę pisać o bólu, bo każdy przeżywa go inaczej. Inaczej go toleruje. Udaję twardą, ale wystarczy podmuch wiatru i się rozsypię jak pył. Nie chcę udawać przed samą sobą. Potrzebuję... czułości.
Ciekawe, o czym myślisz w tym momencie... Ja właśnie żuję gumę dla dzieci Przystawiam do szyby nos
tylko stoję jak ślepiec i nasłuchuję czy nie nadchodzi zbawienie sprawdzam czy nie chodzi obok mnie człowiek, co odda mi wzrok pokaże mi jak się patrzy na życie
za długi ten weekend. zjadłam ogromne ilości czekolady. hormony mi buzują... młodości dodaj mi skrzydła, niech nad martwym wzlecę światem w rajską dziedzinę ułudy. przypadki twardo i miękko tematowe. amen